Rynek farb proszkowych w Polsce to przestrzeń wymagająca, dojrzała technologicznie i niezwykle świadoma jakości. To rynek, który pamięta swoich dostawców, uważnie patrzy na nowości i nie wybacza błędów. Doskonale to rozumiemy – bo choć oficjalnie weszliśmy tu pod marką TOPO Powder Coating dopiero pod koniec 2024 roku, nasza obecność w Polsce zaczęła się dużo wcześniej.
Przez lata realizowaliśmy dostawy dla kilku dużych podmiotów, działając cicho, stabilnie i bez aspiracji do szerokiego wejścia na rynek mniejszych lakierni i lokalnych przedsiębiorstw. Wiedzieliśmy, że umiemy produkować świetną farbę. Wiedzieliśmy też, że duzi odbiorcy to doceniają. Ale nie planowaliśmy oficjalnej ekspansji.
Co więc się zmieniło?
Zmienił się rynek. Rosnące koszty energii, produkcji i surowców otworzyły przestrzeń dla dostawców, którzy potrafią połączyć jakość z efektywnością. Jednocześnie pojawiła się dla nas realna szansa, by wyjść z cienia i zaoferować rozwiązania nie tylko kilku dużym graczom, ale całemu sektorowi.
Dlatego podjęliśmy decyzję: tworzymy markę TOPO, dedykowaną Europie – i wchodzimy do Polski na pełnych zasadach. Transparentnie. Rzetelnie. Konsekwentnie.
Chris Zhao
dyrektor ds. produkcji i logistyki
Nasza marka została stworzona przez Feihong, chińską firmę z ponad 30-letnim doświadczeniem w technologii farb proszkowych. W Polsce i Europie chcemy łączyć globalne zaplecze, zaawansowane procesy produkcyjne i europejskie standardy jakości. Naszą ambicją jest być partnerem, który nie tylko dostarcza produkt, ale też rozumie lokalny rynek i jego realne potrzeby.
Pierwsze tygodnie – prawdziwy test charakteru
Od pierwszych dni usłyszeliśmy cały przekrój opinii. Jedne – uprzejmie sceptyczne: „Dobrze, sprawdzimy próbkę, ale niczego nie obiecujemy…”.
Inne – zdecydowanie bardziej bezpośrednie: „Chińskie? Nie. Nie chcemy problemów”.
I właśnie od tego momentu zaczyna się nasza historia. Bo dla nas nie były to przeszkody. To były konkretne informacje, z którymi trzeba było pracować. Pokazywały, z jakimi obawami mierzy się rynek i jakie stereotypy funkcjonują od lat. Nie obrażaliśmy się na nie. Wzięliśmy je na stół, jedną po drugiej – i zaczęliśmy udowadniać, że technologia i powtarzalność są ponad pochodzeniem.
Wnioski, które wyciągnęliśmy:
- polski rynek nie wierzy w deklaracje – wierzy w wyniki;
- stereotypy da się przełamać, ale tylko konsekwencją i technologią;
- zaufanie zdobywa się powoli – i bardzo łatwo je stracić;
- dobra komunikacja jest równie ważna jak dobra farba;
- podejście oparte na rzetelności i uczciwości okazało się… bardziej polskie, niż się spodziewaliśmy.
Nie chodzi tylko o formalności czy grzeczne słowa. Polski fachowiec chce wiedzieć dokładnie, czego się spodziewać: jak farba zachowa się w jego piecu, czy kolor będzie powtarzalny, czy dostawa dotrze na czas. Uczciwość i transparentność to nie luksus – to fundament codziennej pracy. I kiedy działasz w taki sposób, okazuje się, że zaufanie buduje się naturalnie, a klienci wracają nie dlatego, że obiecasz cuda, ale dlatego, że dostarczasz spokój w pracy i realne, powtarzalne efekty.




