Problem często wynika z ograniczeń procesu elektrostatycznego, który nie jest w stanie „wprowadzić” proszku w trudno dostępne miejsca. Dlatego coraz większą rolę odgrywają rozwiązania pozwalające lepiej wykorzystać efekt owijania proszku.
W aplikatorach Sames wyposażonych w TEC5 napięcie dostosowuje się dynamicznie, co pozwala cząstkom farby docierać głębiej w zagłębienia i wnęki. W połączeniu z ergonomią pistoletów takich jak Inogun M, stosowanych w zestawach Inocart VT, daje to operatorowi większą kontrolę nad aplikacją bez konieczności ciągłej zmiany ustawień.
W rezultacie wiele detali może być w pełni pokrytych szybciej lub przy mniejszej liczbie przejść, co oznacza mniej zatrzymań i mniej ręcznych poprawek.

Ręczny aplikator Inogun M zapewnia stabilny transfer proszku, ograniczając straty materiału lądującego w kabinie i na filtrach
Ilość przejść, czyli koszt, którego często się nie liczy
W wielu lakierniach aplikujących proszek automatycznie standardem jest wykonywanie więcej niż jednego przejścia. Wynika to z chęci pełnego pokrycia detalu, szczególnie przy wcześniej wspomnianych wymagających elementach.
Z perspektywy jakości może być to uzasadnione, z perspektywy kosztów już nie. Każde dodatkowe przejście na linii oznacza:
- większe zużycie proszku,
- dłuższy czas aplikacji,
- opóźnienia na linii,
- większe obciążenie instalacji i filtrów.
Największe oszczędności pojawiają się nie wtedy, gdy zmienia się proszek na tańszy, ale wtedy, gdy udaje się ograniczyć liczbę przejść do minimum. Idealna sytuacja to taka, w której detal jest poprawnie pokryty za pierwszym razem.
W aplikacji automatycznej dużą rolę odgrywa tutaj powtarzalność procesu. Aplikatory takie jak Inogun A pozwalają utrzymać stabilne parametry aplikacji, dzięki czemu możliwe jest ograniczenie liczby przejść bez ryzyka pogorszenia jakości końcowego produktu.
Wdrożenie nowych pracowników a stabilność procesu
Jednym z mniej oczywistych źródeł kosztów w lakierni proszkowej jest wdrażanie nowych pracowników. W teorii proces jest prosty – kilka dni szkolenia i operator jest gotowy do pracy. W praktyce ten okres często wiąże się z większym zużyciem proszku i większą liczbą błędów.
Nie wynika to z braku umiejętności, ale ze specyfiki procesu. Każdy detal zachowuje się inaczej podczas aplikacji i wymaga „wyczucia” – zachowania odpowiedniej odległości, kąta prowadzenia pistoletu czy prędkości pracy. Przy dużej różnorodności zleceń oznacza to konieczność ciągłego uczenia się nowych elementów przez nowych lakierników.






