W wielu lakierniach proszkowych rozmowy o kosztach zaczynają się od materiału. Ile kosztuje proszek, ile da się odzyskać, ile zostaje w kabinie? To naturalny punkt wyjścia, ale rzadko prowadzi do realnych wniosków. Bo w praktyce największe straty nie wynikają z kosztu samego materiału, tylko z tego, jak przebiega aplikacja.
Lakiernia proszkowa bardzo często postrzegana jest jako proces „z natury oszczędny”. Brak rozpuszczalników, wysoka efektywność materiału i możliwość odzysku proszku sprawiają, że na pierwszy rzut oka trudno wskazać miejsca, w których powstają realne straty. Jednak w codziennej pracy, przy detalach, które trudno równomiernie pokryć, przy nowych pracownikach, przy pracy zmianowej – pojawiają się obszary, które generują znaczne koszty.
Efektywność transferu, czyli ile proszku faktycznie trafia na detalJednym z często pomijanych, a jednocześnie najbardziej kosztotwórczych elementów procesu jest efektywność transferu proszku. W teorii większość materiału powinna trafić z aplikatora na detal lub do systemu odzysku. W praktyce znaczna jego część osadza się na filtrach, w kabinie lub na elementach instalacji.
Nie zawsze jest to od razu widoczne. Proszek „znika” stopniowo – przy...
Treść dostępna tylko dla prenumeratorów
Jeśli nie masz jeszcze prenumeraty kliknij tutaj i zamów ją już dziś
Zaloguj lub zarejestruj się, aby przeczytać całość
Zaloguj się
Zaloguj się do konta użytkownika.






