• Reklama
    A1 - kabe

Szukaj

    Reklama
    B1 - emptmeyer 28.05-31.12 Julian

    Artykuły branżowe

    Wydanie nr: 2(82)/2013

    Artykuły branżowe

    Antykorozja

    ponad rok temu  01.03.2013, ~ Administrator,   Czas czytania 8 minut

    Strona 3 z 4

    Powyższa sytuacja wręcz prowokuje do konkluzji: "trzeba być we właściwym miejscu o właściwym czasie", co jest treścią szóstego prawa antykorozji (LP 3/2012) działającego przynajmniej w dwu zasadniczych kierunkach. Pierwszym - technicznym - nakazującym korzystać z dziejowej zależności, w której "nowe = lepsze" zastępuje "stare = słabsze" i wymusza wdrażanie nowych technologii ochronnych, stwarzając równocześnie wykonawcom robót chemoodpornych szanse rozwojowe oraz drugim - ekonomicznym - zmuszającym ich do szukania kompromisu w obszarze "maksimum korzyści - minimum ryzyka" z wykorzystaniem wszystkich możliwych aspektów handlowo-prawnych, w tym stawiania użytkownikom urządzeń twardych wymagań eksploatacyjnych. Najkrócej - antykorozjoniści nie powinni się obawiać egzekucji powinności użytkowników z tytułu przeglądów okresowych, płatnego serwisu gwarancyjnego czy wyłączania z wieloletnich gwarancji miejsc lub części szybko się zużywających.


    Prawda jest jednak i taka, iż relacje na linii "wykonawca - użytkownik" kształtowane są obecnie zgodnie z siódmym prawem antykorozji: "dyktuje najsilniejszy" (LP 4/2012). Nierównowadze sił na pewno sprzyja obiektywnie uzasadniony nadmierny potencjał wykonawczy w stosunku do istniejących potrzeb inwestorskich zmuszający do pogoni za zleceniami, dyktat materiałowy będący de facto wynikiem zmonopolizowania produkcji materiałów specjalnych w skali światowej oraz mizerna pozycja przy stole negocjacyjnym, wynikająca z podwykonawczej funkcji antykorozji w dużych zadaniach inwestycyjnych. Ale uznanie prawa silniejszego nie musi oznaczać zniewolenia i podejmowania się robót z maksimum wilgotnościowym 60% i minimum termicznym 10°C wykonywanych w okresie jesienno-zimowym na otwartej przestrzeni.


    Współpraca z "najsilniejszymi" rodzi i takie niebezpieczeństwa, że oni - zajmując się kwestiami globalnymi - dość często tracą z pola widzenia drobiazgi owocujące przykrymi konsekwencjami. Mowa o syndromie "uszczelki" podniesionym do rangi ósmego prawa antykorozji (LP 6/2012). Dla giganta światowego uszczelka, mały króciec, wziernik do aparatu czy położenie najniższego króćca w zbiorniku są wręcz niezauważalnymi drobiazgami, ale wprowadzone do konstrukcji mogą zaważyć o jej dalszych losach. Rzecz tym bardziej groźna, że w przypadku awarii inwestycyjny Goliat wskazuje na usługowego antykorozjonistę Dawida jako winnego zdarzenia i obciąża go kosztami za spowodowane przez siebie skutki zlekceważenia "prawa uszczelki".


    Stąd już prosta droga do dziewiątego prawa antykorozji: "prawa papieru", nakazującego spisywać, protokółować, kopiować, zatwierdzać, rozsyłać? co w końcu ma swoje uzasadnienie, gdyby nie fakt, że ilość obecnie tworzonych dokumentów zaczyna przerastać pracochłonnością opisywane przez nie zadania. Dlatego w walce z korozją musi pojawić się również element przeciwdziałania powszechnej i rozwijającej się biurokracji, szczególnie tej tworzonej "na wszelki wypadek".

    Komentarze (0)

    dodaj komentarz
    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
      Nie ma jeszcze komentarzy...